• Wpisów:255
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:255 dni temu
  • Licznik odwiedzin:25 944 / 1851 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Kocham ten moment, kiedy niemożliwe staje się możliwe. Gdy niska samoocena przeradza się w potężną pewność siebie. Gdy brak wiary zostaje zastąpiony niezachwianą wiarą. Gdy przeciętność przekształca się w wybitność. Gdy świadomie i z premedytacją, marzenia zmieniają się w rzeczywistość.
<3
 

 
"Zdrajca zawsze będzie się chwalił swoją wiernością, podobnie jak tchórz odwagą. Twarze wielu ludzi okrywa maska udawanej cnoty (...)."

~ David Zurdo
 

 
"Może o to właśnie chodzi w życiu. Żeby ktoś przy Tobie był, na dobre i na złe. Zawsze... Kiedy ciemno, źle, gdy świeczka się nie pali. Pomimo, mimo i wbrew. Nawet gdy wydaje nam się, że nikogo nie potrzebujemy, bo jesteśmy tak samowystarczalni. Nieprawda... Ludzie potrzebują innych ludzi. W pojedynkę nie mogą istnieć. (...) W życiu każdego człowieka jest czas na miłość, ta zaś rodzi się z przyjaźni. Przyjaciel to ktoś, kto wchodzi, kiedy cały świat wyszedł."
 

 
Nie mogę się nasłuchać

"I znów budzi Cię jakiś głuchy telefon ze snu i łudzisz się, że usłyszysz kogoś... To tylko echo"
 

 
To miejsce o którym marzę,
Gdzie słońce nigdy nie zachodzi,
A niebo jest głębokie i niebieskie.
Chcesz wziąć mnie tam ze sobą?
 

 
Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć. Potrafi znaleźć sobie drogę do wolności i zaskoczyć nas, pojawiając się, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertami innych spraw.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dlaczego zawsze kiedy zrobię najlepszy makijaż i odpicuję się od stóp do głów to moje plany idą w łeb i nie mam gdzie i komu się pokazać.


Fuck it!
  • awatar Maximuss: za to trzeba się sfotografować
  • awatar ThisIsTheLife: Dlaczego zawsze jak nie odpicuję się od stóp do głów to znajomi decydują się iść na imprezę? i muszę się zmieścić w godzinie z przygotowaniem ;(?
  • awatar Wirtualny Świat - Twoje drugie życie: Wirtualny Świat - Twoje drugie życie: *Zapraszam wszystkich do świetnej zabawy w Wirtualny Świat* http://www.republikaws.pl/index.php?fileClick=28&ref=Yoana Ideą Wirtualny-Świat.com jest stworzenie środowiska przypominającego rzeczywisty świat. Chcielibyśmy dać możliwość użytkownikowi sprawdzenia się w wirtualnych warunkach, a później przeniesienia nabytych umiejętności do świata realnego. V-państwo obejmuje swym zakresem wiele dziedzin życia (m.in. ekonomię, biznes, militaria, zarządzanie firmą, rodzinę, przyjaciół). V-państwo jest stale rozbudowywana i nowe funkcjonalności mają przybliżać środowisko v-państwa do świata realnego. *W grze jesteś kobietą lub mężczyzną* (możesz bawić się w dowolne ubieranie i projektowanie ciuszków dla swoich manekinów) *Zabawę możesz zacząć jako dorosły lub dziecko* *Możesz chodzić do szkoły, pracować, grać na giełdzie, pracować w sądzie, mieć swoje firmy a także wyjść za mąż/ożenić się i mieć dzieci* *i możesz pisać blogi...*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam kryzys permanentny.
Jestem typem pesymisty i trudno jest mi się cieszyć z czegokolwiek, patrzę na świat w ciemnych barwach. Oczywiście jak każdy zneurotyzowany typ przeżywam momenty euforii. Im większa euforia, tym potem większy dół. Taka sinusoida bez równowagi. Potrzebuję ekstremalnych bodźców.

Zamieniłam się w osobowość socjopatyczną, która znacznie upośledza moje zdolności adaptacyjne w nowym środowisku.
 

 
Wymiotuję nadmiarem rzeczywistości, która pierdoli moje marzenia jak napaleniec tanią dziwkę. -.-

Jestem wulgarna i chyba z każdym dniem coraz bardziej chamska...
K**A – ostatnimi czasy to mój ulubiony wzmacniacz zdań. Mówcie, że nie jestem kulturalna. C*j z tym.

Coś wisi w powietrzu...
 

 

Zdawało mi się cy widzę majówkę?
Tak, tak. na pewno widzę majówkę!
 

 
Może powinnam zadawać się z ułożonymi i spokojnymi ludźmi, a nie z dilerami i wiecznymi nieudacznikami. Pić colę z odrobiną szkockiej, a nie szkocką z odrobiną coli. Mówić prawdę, nawet gdy bywa bolesna, a nie kłamać by umilić ludziom życie. Może powinnam zacząć od nowa. Ułożyć sobie życie i codziennie stawiać nowe fundamenty nieskażonego człowieczeństwa. Nauczyć się grać na gitarze i wygrać konkurs literacki. Dostać się na prawo i do końca życia być ułożonym obrońcą gwałcicieli i pedofilów. Może powinnam w końcu wziąć się w garść i zabronić przeszłości wciskania się w obecne życie. Może lepiej byłoby być idealnym i udowodnić ludziom na co mnie stać. A może ma być tak, jak jest. Może moim przeznaczeniem jest tkwić w tym zasyfionym i kurewskim świecie. Może muszę tu żyć, bo ktoś tak chciał. Może…
  • awatar Małpppaaa188: Prowadzisz świetnego bloga *.* Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kiedy ta zima w końcu spier....? -.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ten tydzień był dla mnie niesamowicie fartowny. Zaczęło się od załatwienia sobie zaocznej płatnej szkoły kompletnie za free, a do tego wystarczy, że pojawię się na zajęciach tylko raz w miesiącu.
Szczęście dopisało mi również w innej sferze, a mianowicie znalazłam pracę i to w dosłownie 5 minut. Ma się ten talent

"I może nie jestem doskonała. I może nie mam wszystkiego, ale nadal jestem wdzięczna Bogu za wszystko co mi dał."

Tak na marginesie: ostatnio domofonem wydzwaniał namiętnie jakiś typ nie dając za wygraną, no więc odbieram wreszcie, a tam koleś który chciałby mi wręczyć bilet, wejściówkę czy też zaproszenie (dokładnie nie pamiętam co to było) na pogrzeb Pana Jezusa.
Serio?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Żyje na pozór, na przekór, na opak, na swój sposób, na dwa tryby, na niby. Wybieram źle, fatalnie, najgorzej, dobrze, trafnie, rzadziej najlepiej.
Kocham za mało, za późno, za wcześnie, za bardzo, za coś...
 

 
Gdzieś w 1/3 drogi do domu jak przystało na mojego pecha, który podąża za mną wszędzie bus się rozkraczył i dalej już nie pojechał. Pan kierowca udał się w poszukiwanie klucza francuskiego pozostawiając całą 4 osobową załogę pasażerską (w tym również mnie) na pastwę losu w busie z otwartymi tylnymi drzwiami w razie gdyby zastępczy pojazd raczył się pojawić pod jego nieobecność. W tym czasie jeden nietrzeźwy pasażer znudzony czekaniem wybrał się pod pobliski murek w celu, zajarania szluga i oddania moczu lokując sobie miejsce na tę czynność akurat na przeciwko okna przy którym siedziałam, po czym podreptał sobie gdzieś w bliżej nieokreślone miejsce...

Po ok 20 - 30 minutach podstawiono takiego rzęcha, że już całkiem zwątpiłam w to czy dojadę tym czymś do domu. Jakby tego było mało po siedzeniu obok mnie dreptała sobie czerwona mrówka, a na zagłówku znajdowało się coś co przypominało łupież...

Oczywiście nie mogło zabraknąć również atrakcji zapachowych, które raczyły moje nozdrza cała resztę drogi, a zapewnił nam je... Nietrzeźwy zbłąkany pasażer, który odnalazł się akurat wtedy, kiedy ban miał już ruszać. Pozostało mi zacisnąć zęby, owinąć się szalikiem, który wciąż trzymał zapach moich perfum i jak najszybciej dojechać do celu.

Żeby było zabawniej przystanek autobusowy w moim mieście znajduje się zaraz koło izby wytrzeźwień więc kierowca z sarkazmem poinformował nietrzeźwego pasażera, że może od razu skorzystać i wysiąść sobie tutaj, jednakże tamten z niesamowitą powagą w glosie stwierdził, że " jest trzeźwy i mu to niepotrzebne " po czym oddalił się stamtąd dość powolnym i chwiejnym krokiem.

Ja zaś po tym wszystkim starałam się nacieszyć świeżym powietrzem i tym, że dotarłam wreszcie do domku
Z godzinnym opóźnieniem ale dojechałam ufff.
 

 
Mój 4 letni kuzyn do siedzącej na przystanku autobusowym starszej Pani:
- posuniesz się? bo usiadłbym sobie na zagrzanym.

Padłam xD
 

 

...

Uwielbiam nasze wspólne sobotnie noce kiedy siedzę wtulona w Twoje silne ramiona, a Ty dłońmi perfekcyjnie otulasz każdy zakątek mojego delikatnego ciała, pełnego dreszczy i przepływów chłodu. Moja wtulona głowa w niebywale idealny tors ułożona wprost na sercu i palce splecione z Twoimi, zostawiasz czułe muśnięcia na czole, przechodzisz coraz bardziej czulszymi na policzki aż w końcu składasz pocałunki na wargach, tak wiesz, że to kocham i widzisz uśmiech na mojej twarzy, odbicie zadowolenia w oczach i rumieńce, które gładzisz opuszkami palców mówiąc, że to takie urocze.
Zapach wystygającej kawy unosi się po pokoju wraz z zapachem twoich perfum, niespotykana mieszanka pieszcząca nozdrza, zamykam oczy, ciepły oddech pada prosto na twarz, ogrzewa mnie, przenika do środka i z trudnością łapię oddech, tracę nad nim kontrolę, ale nie chcę byś przestawał... <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dałam radę pozałatwiać wszystkie ważne sprawy w 3 godzinki, a do tego nie spędziłam pół dnia w US co było ogromnym fartem
Odebrałam też wyniki mojego egzaminu poprawkowego, który dzięki jakiejś nadnaturalnej sile udało mi się zaliczyć na okrągłe 90%.
Jupiii!
 

 
Wpadłam w stan zawieszenia, w którym niby mam wszystko gdzieś.

No właśnie "niby"...

Chcę już wiosnę, bo targa u mnie jak na Syberii.
 

 
Mam obsesję na punkcie bakterii, wirusów i wszystkiego co zakaźne czy brudne. Może nie jestem aż taką paranoiczką, ale mam swoje dziwactwa z tym związane. Poczynając od ciągłego mycia rąk niemalże gorącą wodą (bo przecież taka najlepiej zmyje wszystko co jest dla mnie zagrożeniem)do opuszczania klapy sedesowej stopą, gdyż to przecież swoista wylęgarnia bakterii i jakże bym w ogóle mogła tknąć ja mą czystą dłonią...

Najbardziej jednak świrować zaczynam gdy jeden z domowników zaczyna chorować. Pal licho jakieś tam przeziębienia, ale grypa jelitowo - żołądkowa to jest to czego obawiam się najbardziej i zawsze wpadam w ogromną panikę, że to ja będę następna...
Wiadomo, że to cholerstwo jest jak sztafeta i ciężko się przed tym uchronić kiedy dopadnie kogoś z bliskiego otoczenia.

Pozostało mi jedynie schronienie się w moim małym azylu i nie wychylanie z niego nosa bez większej potrzeby. Przydałoby się też zaopatrzyć w arsenał składający się z chusteczek antybakteryjnych lub żelu i czegoś na wzmocnienie odporności.
Już wolę wyjść na nerwicowca jak detektyw Monk niż zachorować.
 

 
Miałam cudowny erotyczny sen, aczkolwiek nie jestem nim usatysfakcjonowana, gdyż w najciekawszym momencie jak to zwykle u mnie bywa musiałam się wybudzić.
Właśnie wtedy, gdy już zaciągnęłam mojego idealnie wykreowanego przez mą bujną wyobraźnię mężczyznę do łoża miłości i miał nastąpić finał na, który tak czekałam...

Mój umysł jest niesamowicie złośliwy w tej kwestii. To u mnie normalne, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się dotrwać do żadnego z cudownych zakończeń moich snów, nad czym niesamowicie ubolewam.
 

 
Pamiętam jak chodziliśmy razem po torach... Tylko, że wtedy byliśmy pijani, a wódka zamrażała nam przełyk, jedynie usta od pocałunków mieliśmy wiecznie gorące. Od tamtej pory nikt już nie całował tak jak on.
 

 
- Co to nadzieja?
- Nadzieja... Nadzieja jest wtedy, gdy szukasz bursztynu w piaskownicy.
- Ale w piaskownicy nie ma bursztynów.
- No właśnie. Ale mimo wszystko wciąż uparcie szukasz, choć wiesz, że szansa aby jakikolwiek znaleźć jest minimalna. To jest nadzieja.